Od przypadku do hitu. Jak Chimney Cake Gdańsk stworzył rzemieślniczy deser ery social mediów

Na pierwszy rzut oka to kolejna słodka moda, która dobrze wygląda na Instagramie. Jednak gdy zajrzeć głębiej w historię Chimney Cake Gdańsk, szybko okazuje się, że za viralowym deserem stoją doświadczenie, rzemiosło i bardzo świadome decyzje produktowe.

Jeszcze kilka lat temu chimney cake był kulinarną ciekawostką znaną głównie z jarmarków w Czechach i na Węgrzech. Dziś to jeden z najbardziej rozpoznawalnych deserów ulicznych w Europie – charakterystyczna złocista tuba z drożdżowego ciasta, chrupiąca na zewnątrz i puszysta w środku, coraz częściej wypełniana jest lodami, kremami i autorskimi dodatkami. Chimney cake idealnie wpisał się we współczesne trendy gastronomiczne: jest wypiekany na oczach gości, trudny do odtworzenia w domowych warunkach i spektakularny wizualnie, a więc stworzony do social mediów. W Polsce szczególnie mocno wybrzmiał nad Bałtykiem, gdzie stał się realną alternatywą dla wszechobecnych gofrów. Jednym z miejsc, które nie tylko podchwyciły ten trend, ale nadały mu własny, rzemieślniczy charakter, jest Chimney Cake Gdańsk.

Kominki zamiast gofrów
Okazuje się jednak, że to nie pierwsze miejsce z kołaczami w Trójmieście stworzone przez właścicieli marki. Nad morzem działają już jakiś czas pod inną nazwą i brandem. Jak deklarują, pomysł na chimney cakes wziął się trochę z przypadku i paradoksalnie został spowodowany… problemami zawodowymi. – O własnym punkcie gastronomicznym myśleliśmy jeszcze w czasach studenckich, a wizja „czegoś swojego” kiełkowała od dawna. Utrata stałego etatu podczas pandemii Covid-19 popchnęła tę wizję do przodu – zaznaczają.

Najpierw znaleźli pierwszego food trucka i zainspirowani smakiem kołaczy serwowanych w innych miastach w Polsce, stwierdzili, że najwyższa pora, by poznało je również Trójmiasto, gdzie od dekad królują gofry. Brakowało im jednak doświadczenia pracy w gastronomii. Droga od pierwszych wypieków do stabilnego menu nie była ani szybka, ani akademicka –Nie jesteśmy profesjonalnymi cukiernikami, ale od początku zależało nam na jakości –przyznają. Klasyczna metoda prób i błędów okazała się najskuteczniejsza. Testy, poprawki, kolejne wersje, aż do momentu, w którym smak i struktura zaczęły być powtarzalne.

400 stopni, drożdże i kilka sekund marginesu błędu
W Chimney Cake Gdańsk wszystko zaczyna się od ciasta, które tylko z pozoru wydaje się proste, bo choć chimney cake jest klasycznym słodkim ciastem drożdżowym na bazie mąki, mleka, jaj, cukru, soli i drożdży, wzbogaconym o naturalne aromaty – zest z cytrusów i likier pomarańczowy – to, jak podkreślają właściciele: – Ciasto na pierwszy rzut oka jest dość proste, ale jego prowadzenie już nie do końca. Praca z nim wymaga skupienia, planowania i przewidywania, bo jeśli chimney cake ma trafić do klienta zawsze świeżo wypieczony, a to właśnie ta świeżość jest jedną z największych przewag produktu, trzeba zachować idealną równowagę między przygotowaniem się na wzmożony ruch a ryzykiem przegarowania ciasta, które raz nawinięte na wałek zaczyna pracować i rosnąć – jeśli nie znajdzie nabywcy w odpowiednim momencie, nie nadaje się do sprzedaży – tłumaczą.

Cały proces komplikuje dodatkowo sposób wypieku, który znacząco odbiega od klasycznego cukiernictwa i piekarnictwa, bo chimney cake wypiekany jest w temperaturze sięgającej nawet 400°C, a metoda ta – jak zaznaczają właściciele – jest zbliżona do pieczenia kurczaka z rożna i nie ma w tym ani trochę przesady. Ciasto nawinięte w cienkiej warstwie – około 180 g na wałek o powierzchni mniej więcej 20 × 5 cm – obraca się bardzo blisko rozgrzanej grzałki pieca, dzięki czemu nie piecze się punktowo, lecz równomiernie, a efekt końcowy to jednocześnie puszyste wnętrze, chrupiąca struktura wynikająca ze skarmelizowanego cukru oraz charakterystyczne „ciągnięcie” i rozrywanie warstw, które nie byłoby możliwe przy wypieku w klasycznym piecu. Granica między idealnym wypieczeniem a spaleniem jest tu niezwykle cienka – wystarczy kilka lub kilkanaście sekund za długo, by cukier z karmelu zamienił się w gorzki popiół, dlatego technologia i doświadczenie mają kluczowe znaczenie. Najlepiej widać to, gdy klienci pytają o możliwość odtworzenia chimney cake w domu, a w odpowiedzi słyszą, że można próbować, ale efekt nie będzie nawet zbliżony do oryginału.

Równie precyzyjnego podejścia wymaga łączenie gorącego ciasta z dodatkami, to nie jest wyzwaniem pod warunkiem stosowania odpowiednich komponentów – najlepiej sprawdzają się czyste czekolady, kremy na ich bazie i pasty orzechowe. Z kolei kremy śmietankowe muszą być odpowiednio stabilizowane, np. żelatyną lub mascarpone, i najczęściej trafiają do wcześniej wypieczonych oraz ostudzonych kołaczy w formie cone chimney, czyli rożków. Dopiero na tym technologicznym fundamencie budowana jest oferta, która dziś liczy kilkanaście pozycji i dzieli się na wersje klasyczne, premium oraz te z lodami: klasyki, takie jak cynamon, zawsze serwowane są na ciepło, podobnie jak wersje premium z nadzieniem w środku – Nutellą czy białą czekoladą – natomiast chimney cone z lodami włoskimi w okresie letnim stają się podstawą sprzedaży.
Menu Chimney Cake Gdańsk nie jest jednak stałe. Jak podkreślają właściciele: – Oferta zmienia się w zależności od sezonu, wiosną i latem pojawiają się sezonowe owoce, takie jak truskawki czy maliny. Jednocześnie uważnie obserwujemy rynek gastronomiczny i reagujemy na aktualne trendy, czego najlepszym przykładem było wprowadzenie własnej interpretacji kołacza inspirowanego dubajską czekoladą, która w ostatnim czasie podbiła serca klientów na całym świecie.

Popularność rośnie jak na drożdżach
W Chimney Cake Gdańsk bardzo szybko okazało się, że choć impulsem do pierwszej wizyty bywa ekran telefonu, to sam produkt musi obronić się smakiem i doświadczeniem. – Naszymi klientami są przede wszystkim młodzi ludzie albo rodziny, które ci młodzi przyprowadzili, bo wcześniej widzieli nasz produkt na Instagramie czy TikToku. Oczywiście ze względu na nadmorską lokalizację sporą część gości stanowią turyści z zagranicy, dla których chimney cake jest smakiem znanym z Czech czy Węgier i budzącym natychmiastowe skojarzenia – deklarują.

Trudno więc nie nazwać tego deseru „instagramową słodyczą”, skoro to właśnie social media były głównym kanałem, który pozwolił marce zyskać rozpoznawalność – zarówno dzięki własnym filmikom, jak i poleceniom ze strony innych profili. Jednak twórcy od początku podchodzili do tematu szerzej, świadomie budując ofertę w taki sposób, aby nie zamknąć się wyłącznie w jednym pokoleniu czy estetyce. W menu pojawiają się więc propozycje wyraźnie adresowane do najmłodszych, inspirowane smakami popularnych słodyczy, jak Kinder Bueno, ale równolegle funkcjonują warianty mniej słodkie, takie jak szarlotka, które wybierają osoby szukające bardziej zbalansowanego deseru, co sprawia, że przy ladzie spotykają się bardzo różni klienci.

Szczególnym zjawiskiem okazały się chimney cones, które w krótkim czasie zdobyły ogromną, wręcz viralową popularność, a ich fenomen – jak tłumaczą właściciele – w dużej mierze wynika z formy podania. – Nie jest to typowe ciastko podawane na talerzyku, lecz deser, który już samą formą przyciąga uwagę i wygląda niezwykle apetycznie. Zarówno klasyczne kołacze z cynamonem, jak i rożki kołaczowe są czymś nietypowym, trudnym do porównania z innymi streetfoodowymi słodkościami, a dodatkowo praktycznie niemożliwym do odtworzenia w warunkach domowych, bo piece i technologia wykorzystywane w Chimney Cake Gdańsk zostały zaprojektowane właśnie pod ten rodzaj wypieku – wyjaśniają twórcy konceptu.
Do tego dochodzą autorskie połączenia smakowe, które – jak sami przyznają – odegrały ogromną rolę w tym, że publikowane materiały zaczęły żyć własnym życiem w sieci, zamieniając rzemieślniczy deser w zjawisko, funkcjonujące z powodzeniem jednocześnie jako produkt gastronomiczny i wizualny fenomen social mediów.

Smash, Dubaj i inne trendy
W Chimney Cake Gdańsk rozwój produktu nie polega na nieustannym mnożeniu form i kształtów, lecz na świadomym reinterpretowaniu tego, co już stało się znakiem rozpoznawczym marki. Dlatego, jak wprost podkreślają właściciele: – Nie planujemy wprowadzać nowych kształtów, rożek pozostanie w tej formie. Nie oznacza to jednak stagnacji, bo potrzeba eksperymentu realizowana jest na poziomie techniki i smaku, czego najlepszy przykład stanowi wprowadzenie wariacji wersji klasycznych i rozgniecenie kołacza na tzw. „smasha”.

To właśnie uważna obserwacja trendów w cukiernictwie i deserach napędza kolejne zmiany w menu, a jednym z najbardziej znaczących zjawisk ostatnich lat okazały się owoce liofilizowane. – Kilka lat temu wdarły się na rynek i idealnie wypełniły lukę w naszych owocowych smakach, rozwiązując bardzo konkretny problem technologiczny, bo ciepłego kołacza w formie tuby nie da się połączyć ze świeżymi malinami, natomiast malina liofilizowana doskonale przykleja się zarówno do skarmelizowanego cukru, jak i białej czekolady – tłumaczą.

Podobnie było z trendem „smashowania”, na który zareagowali niemal natychmiast – inspirując się światem burgerów, zesmashowali swoje chimney, co szybko przerodziło się w kolejny viral, a następnie w bestseller gdańskiego jarmarku bożonarodzeniowego, który dziś na stałe funkcjonuje również w ofercie lokalu. Ważnym momentem była także odpowiedź na globalny trend dubajskiej czekolady, zaowocowała ona stworzeniem nowej wersji już kultowego cone chimney – rożka z ciasta drożdżowego wypełnionego kremem pistacjowym z dodatkiem ciasta kataifi, lodami śmietankowymi i autorską interpretacją dubajskiej czekolady, latem dodatkowo wzbogaconą o świeże truskawki. Choć menu w Chimney Cake Gdańsk opiera się na pozycjach niezmiennych i silnie zakorzenionych w tradycji kołaczy – z cynamonem na czele – w praktyce większość smaków ma charakter limitowany i sezonowy. Właściciele marki podkreślają, że żywo reagują na to, co aktualnie przynosi rynek, czy to w przypadku światowych trendów, takich jak dubajska czekolada, czy wciąż obecnego, choć stopniowo słabnącego pistacjowego boomu, a jednocześnie zdradzają, że w zanadrzu mają kilka nowych smaków, które tylko czekają na odpowiedni moment, by pojawić się w menu.

Jeden rożek i 50 mln wyświetleń
Momentem przełomowym w historii Chimney Cake Gdańsk bez wątpienia okazał się materiał o chimney cones, który osiągnął 50 milionów wyświetleń i wyraźnie pokazał, jak ogromny wpływ na współczesną gastronomię mają social media. Jak sami mówią: – W dzisiejszych czasach nie da się prowadzić biznesu bez mediów społecznościowych, a trafienie w viral jest jednym z najlepszych ruchów, jaki można zrobić.

Choć podkreślają, że tworzenie virali to zazwyczaj loteria, a nie precyzyjnie zaplanowana kampania marketingowa, z czasem pojawia się intuicja pozwalająca przewidzieć, które materiały mają szansę zostać dobrze odebrane przez odbiorców. Zazwyczaj wygląda to w następujący sposób: o marce zaczyna się mówić coraz więcej, użytkownicy wysyłają sobie filmiki, komentują, że chcą spróbować, a gdy produkt pojawia się wszędzie, w naturalny sposób rodzi się poczucie, że po prostu trzeba go doświadczyć. Virale mają jednak także drugą stronę – negatywne komentarze i krytykę. – Nic nie rozgrzewa ludzi w internecie bardziej niż podzielone zdania i dyskusja nad czymś, co w praktyce tylko zwiększa zasięg i zainteresowanie marką – zauważają.

Właśnie dlatego komunikacja w social mediach stała się jednym z filarów działalności Chimney Cake Gdańsk. Opiera się ona na konsekwencji oraz regularności publikacji, uzupełnianej bieżącymi informacjami na stories o godzinach otwarcia, nowościach w menu i dbałością o prawidłowe oznaczenia, które pozwalają treściom krążyć. Ważnym elementem tej strategii jest również aktywne włączanie klientów w narrację marki – goście chętnie robią zdjęcia swoich chimney cake’ów i udostępniają je w mediach społecznościowych, oznaczając profil lokalu, a zespół zawsze dzieli się tymi materiałami na własnym story, traktując je jako potwierdzenie jakości i dowód na to, że produkt naprawdę smakuje. Największe zainteresowanie odbiorców niezmiennie budzą filmy pokazujące proces powstawania kołaczy krok po kroku – kuchenny backstage, detale wypieku i dokładne ujęcia dodatków wypełniających chimney cake, bo to właśnie takie treści, łączące rzemiosło z transparentnością, regularnie osiągają najwyższe wyświetlenia i najmocniej rezonują z publicznością.

Rzemiosło na 20 m2 i ani metra więcej!
Z tej historii wyraźnie wynika, że Chimney Cake Gdańsk nie próbuje iść na skróty ani udawać produkcji masowej, bo powtarzalność jakości w ich przypadku nie wynika z automatyzacji, lecz z rzemiosła i doświadczenia ludzi stojących przy piecu. – W gruncie rzeczy całość produkcji, oprócz wyrabiania ciasta, które robi za nas mieszalnik, opiera się na pracy ręcznej. Oznacza to długi i wymagający proces szkolenia pracowników, którzy zanim osiągną pełną samodzielność, muszą opanować wiele czynności, wiedzę technologiczną i zyskać wyczucie detali, a tego nie da się zapisać w instrukcji – wyjaśniają.

Skala działania dodatkowo wymusza taką filozofię, bo lokal ma niewiele ponad 20 metrów kwadratowych, z czego tylko połowa to część produkcyjna. Stanowi to realne wyzwanie pod względem liczby urządzeń i ich mocy przerobowych. Jednak zamiast inwestować w kolejne maszyny, zespół nauczył się maksymalnie wykorzystywać to, czym dysponuje, dzięki czemu produkcja z definicji pozostaje rzemieślnicza. Niewielka przestrzeń, choć wymagająca, została zaprojektowana niezwykle funkcjonalnie, a ogromną rolę odegrało wcześniejsze doświadczenie foodtruckowe. Szczególnie zaprocentowało ono podczas pracy na gdańskim jarmarku bożonarodzeniowym, gdzie metraż bywa jeszcze mniejszy, a intensywność pracy znacznie większa. Ta konsekwencja w skali i podejściu przekłada się również na plany rozwoju. – Nie, nie mamy aspiracji na podbicie Pomorza czy Polski, ale może w samym Gdańsku jeszcze coś namieszamy – deklarują, co brzmi jak świadoma decyzja o pozostaniu blisko produktu i jakości, zamiast gonienia za ekspansją.

Działając w mieście typowo sezonowym, liczą się z naturalnym spadkiem sprzedaży jesienią i zimą. Od 3 lat konsekwentnie pojawiają się na jarmarku bożonarodzeniowym, gdzie ich kołacze cieszą się ogromną popularnością, bo chimney cake naturalnie wpisuje się w atmosferę takich wydarzeń. I właśnie w tym zamyka się cała opowieść o Chimney Cake Gdańsk: w rzemiośle opartym na pracy rąk, w świadomym reagowaniu na trendy bez utraty tożsamości i w decyzji, by rozwijać się nie szybciej, lecz mądrzej, budując markę, która nie musi być wszędzie, by zostać zapamiętana.

Natalia Aurora Urbanek

Dziękujemy, że przeczytałeś nasz artykuł do końca i wspierasz autentyczne dziennikarstwo.

Czytaj dalej ...

Firmowe

Winterhalter i najważniejsze wydarzenia 2026

Firmowe

Pomysł na słodki biznes

Fachowa wiedza

Masy do ciast i nie tylko, cz. 2

Fachowa wiedza

Premium jako strategia, nie luksus. Nowe priorytety w branży piekarniczej i HoReCa

Trendy i inspiracje

Maczanie chleba w oliwie – zdrowa tradycja

Firmowe

pladis Global i Coveris wprowadzają innowacyjne

Najnowsze

Reklama

Mistrz Branży marzec 2026